Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...
Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic? - Netkobiety.pl

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 46 ]

1 Ostatnio edytowany przez Hcet (2018-10-21 20:49:48)

Temat: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Witajcie, Jakis czas temu przeprowadzilismy sie z zona i corka 4,5 roczku z Wroclawia do Zurichu. Zona dostala tam propozycje pracy, za calkiem niezle pieniadze, w dosc stabilnej firmie wiec ja zdecydowalem sie zakonczyc swoja prace w Polsce, i..... pojechalismy smile Na miejscu bylo ciezko (chociaz tego sie spodziewalismy), nawet przy niezlej jak na szwajcarskie warunki pensji - kazdego franka ogladalismy przed wydaniem ze wszystkich stron. Ja szukalem pracy i jednoczesnie opiekowalem sie coreczka. Z praca bylo bardzo, bardzo trudno i w koncu po wielu miesiacach i kilku porazkach i ogolnej frustracji (ze z samym agnielskim daleko nie zajade) - udalo sie znalezc prace. Za dosc smieszne pieniadze jak na warunki Szwajcarskie. Tj. w Polsce bylem na poziomie ok. dyrektora, generujac wiekszosc przychodow w domu. Tu najwpierw nie wnosilem do budzetu nic (co powodowalo ze czulem sie jak darmozjad), to jak juz znalazlem prace, to wnosilem moze ok. 40%, cofajac sie zawodowo w rozwoju. Poza tym pracuje w malej lokalnej firmie, a zona w centrali duzej miedzynarodowej korporacji. W miedzy czasie relacje miedzy mna i zona - bardzo bardzo sie popsuly. Nie bylo krzykow, awantur, tylko kumulacja frustracji tu na miejscu, oraz wczesniejszych problemow jeszcze z Polski - spowodowala ze rozmawiamy teraz o rozwodzie. Ja go nie chce, ale szczerze mowiac - nie mam wiele do gadania. Bardzo kocham zone, nawet jesli ostatnie pare miesiecy traktowala mnie prawie tak, jak gdyby zlapala mnie na zdradzie z inna kobieta. Kocham, ale prawie na pewno nie uda sie uratowac zwiazku, bo ona ie chce na to traci czasu.

MERITUM: W efekcie prawdopodobnie sie rozstaniemy, ja przy kosztach zycia w Zurichu moge przy swojej pensji albo nastawic sie na wegetacje gdzies z dala od miasta, bez przyjaciol, rodziny - majac mozliwosc odwiedzana coreczki (pewnie bez problemu uda sie ustalic by spedzala ze mna ok. 50% czasu - bo zona bardzo docenia jak ja sie corka opiekuje, nawet jak juz zaczalem prace), albo wroce do Polski - zlapie za jakis czas jakas znosna prace, (ale moze bardziej rozwojajaca niz ta w szwajcarii), bede blisko rodziny, przyjaciol, z jakas szansa na rozpoczecie zycia od nowa - ale z dala od coreczki... Oba rozwiazania sa dla mnie dramatyczne. Albo wegetacja i walka z kazdym dniem by widywac corke, albo powrot do PL i... strate kontaktu z ukochanym dzieckiem... Zastanawialem sie ew. nad tym by dziecko bylo np. 2 tygodnei z mama, 2 tygodnie ze mna, ale boje sie ze dla dziecka to moze byc destruktywne. Moze mozecie poradzic, co ludzie robia w takiej sytucaji, zwlaszcza jesli rodzice sie rozwodza, ale raczej w zgodzie i sa wstanie ze soba negocjowac i rozmawiac? I zalezy im na dobrze dziecka?  Pomozcie radami prosze.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Hcet napisał/a:

Witajcie, Jakis czas temu przeprowadzilismy sie z zona i corka 4,5 roczku z Wroclawia do Zurichu. Zona dostala tam propozycje pracy, za calkiem niezle pieniadze, w dosc stabilnej firmie wiec ja zdecydowalem sie zakonczyc swoja prace w Polsce, i..... pojechalismy smile Na miejscu bylo ciezko (chociaz tego sie spodziewalismy), nawet przy niezlej jak na szwajcarskie warunki pensji - kazdego franka ogladalismy przed wydaniem ze wszystkich stron. Ja szukalem pracy i jednoczesnie opiekowalem sie coreczka. Z praca bylo bardzo, bardzo trudno i w koncu po wielu miesiacach i kilku porazkach i ogolnej frustracji (ze z samym agnielskim daleko nie zajade) - udalo sie znalezc prace. Za dosc smieszne pieniadze jak na warunki Szwajcarskie. Tj. w Polsce bylem na poziomie ok. dyrektora, generujac wiekszosc przychodow w domu. Tu najwpierw nie wnosilem do budzetu nic (co powodowalo ze czulem sie jak darmozjad), to jak juz znalazlem prace, to wnosilem moze ok. 40%, cofajac sie zawodowo w rozwoju. Poza tym pracuje w malej lokalnej firmie, a zona w centrali duzej miedzynarodowej korporacji. W miedzy czasie relacje miedzy mna i zona - bardzo bardzo sie popsuly. Nie bylo krzykow, awantur, tylko kumulacja frustracji tu na miejscu, oraz wczesniejszych problemow jeszcze z Polski - spowodowala ze rozmawiamy teraz o rozwodzie. Ja go nie chce, ale szczerze mowiac - nie mam wiele do gadania. Bardzo kocham zone, nawet jesli ostatnie pare miesiecy traktowala mnie prawie tak, jak gdyby zlapala mnie na zdradzie z inna kobieta. Kocham, ale prawie na pewno nie uda sie uratowac zwiazku, bo ona ie chce na to traci czasu.

MERITUM: W efekcie prawdopodobnie sie rozstaniemy, ja przy kosztach zycia w Zurichu moge przy swojej pensji albo nastawic sie na wegetacje gdzies z dala od miasta, bez przyjaciol, rodziny - majac mozliwosc odwiedzana coreczki (pewnie bez problemu uda sie ustalic by spedzala ze mna ok. 50% czasu - bo zona bardzo docenia jak ja sie corka opiekuje, nawet jak juz zaczalem prace), albo wroce do Polski - zlapie za jakis czas jakas znosna prace, (ale moze bardziej rozwojajaca niz ta w szwajcarii), bede blisko rodziny, przyjaciol, z jakas szansa na rozpoczecie zycia od nowa - ale z dala od coreczki... Oba rozwiazania sa dla mnie dramatyczne. Albo wegetacja i walka z kazdym dniem by widywac syna, albo powrot do PL i... strate kontaktu z ukochanym dzieckiem... Zastanawialem sie ew. nad tym by dziecko bylo np. 2 tygodnei z mama, 2 tygodnie ze mna, ale boje sie ze dla dziecka to moze byc destruktywne. Moze mozecie poradzic, co ludzie robia w takiej sytucaji, zwlaszcza jesli rodzice sie rozwodza, ale raczej w zgodzie i sa wstanie ze soba negocjowac i rozmawiac? I zalezy im na dobrze dziecka?  Pomozcie radami prosze.

To w końcu córka czy syn to jest?

3 Ostatnio edytowany przez Hcet (2018-10-21 20:50:06)

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Corka

4

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Jeśli nie trollujesz to, nie masz wyjścia i musisz przystać na rozstanie, wszak z niewolnika nie ma pracownika, znaczy żony.
Potem dużo łatwiej i skuteczniej będzie Ci stanąć na nogi w Polsce. Natomiast co do rozłąki z córką, na odległość relacja będzie coraz słabsza i słabsza, aż praktycznie nic z niej nie zostanie. Jeśli się postarasz, to założysz nową rodzinę, a o tamtej nawet zbyt często nie będziesz rozmyślał... to taki możliwy scenariusz, wcale nie taki trudny do wcielenia w życie.

5

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
assassin napisał/a:

Jeśli nie trollujesz to, nie masz wyjścia i musisz przystać na rozstanie, wszak z niewolnika nie ma pracownika, znaczy żony.
Potem dużo łatwiej i skuteczniej będzie Ci stanąć na nogi w Polsce. Natomiast co do rozłąki z córką, na odległość relacja będzie coraz słabsza i słabsza, aż praktycznie nic z niej nie zostanie. Jeśli się postarasz, to założysz nową rodzinę, a o tamtej nawet zbyt często nie będziesz rozmyślał... to taki możliwy scenariusz, wcale nie taki trudny do wcielenia w życie.

Tj. na czym mial by polegac moj Trolling? nie rozumiem? sad

Nie rozumiem tez co chcesz powiedziec mowiac ze z niewolnika nie ma pracownika, tj. zony?

co do zalozenia nowej rodziny w Pl i zapomnienia o corce - to ja tego nie chce.. Nie chce jej zostawiac. Nie chce tracic kontaktu z tym, jak ona uczy sie nowych rzeczy, jak osiaga kolejne etapy w zyciu. Ech... Koszmar...

6 Ostatnio edytowany przez assassin (2018-10-21 22:50:05)

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Hcet napisał/a:
assassin napisał/a:

Jeśli nie trollujesz to, nie masz wyjścia i musisz przystać na rozstanie, wszak z niewolnika nie ma pracownika, znaczy żony.
Potem dużo łatwiej i skuteczniej będzie Ci stanąć na nogi w Polsce. Natomiast co do rozłąki z córką, na odległość relacja będzie coraz słabsza i słabsza, aż praktycznie nic z niej nie zostanie. Jeśli się postarasz, to założysz nową rodzinę, a o tamtej nawet zbyt często nie będziesz rozmyślał... to taki możliwy scenariusz, wcale nie taki trudny do wcielenia w życie.

Tj. na czym mial by polegac moj Trolling? nie rozumiem? sad

Nie rozumiem tez co chcesz powiedziec mowiac ze z niewolnika nie ma pracownika, tj. zony?

co do zalozenia nowej rodziny w Pl i zapomnienia o corce - to ja tego nie chce.. Nie chce jej zostawiac. Nie chce tracic kontaktu z tym, jak ona uczy sie nowych rzeczy, jak osiaga kolejne etapy w zyciu. Ech... Koszmar...

Podejrzenie o trolling...to co Pietruszka Ci wytknęła.

Skoro baba Cię nie chce/chce się rozstać, to nie ma sensu żebrać o to, żeby tego nie robiła, sam zresztą napisałeś,że chce się rozejść. Teraz sobie tego nie wyobrażasz, a za jakiś czas sytuacja może być zgoła inna...czas i odległość załatwią ten temat.
Chyba że zostaniesz tam...czyli poświęcisz się.

7

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
assassin napisał/a:

Skoro baba Cię nie chce/chce się rozstać, to nie ma sensu żebrać o to, żeby tego nie robiła, sam zresztą napisałeś,że chce się rozejść. Teraz sobie tego nie wyobrażasz, a za jakiś czas sytuacja może być zgoła inna...czas i odległość załatwią ten temat.
Chyba że zostaniesz tam...czyli poświęcisz się.

Czyli generalnie - albo zostaje tutaj, moge widywac coreczke, albo wracam do PL, i  widujemy sie 2 razy do roku i jestem dla niej obcym czlowiekiem... sad

8

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Szczerze mowia liczylem bardziej na jakies komentarze, co ludzie robia z dzieckiem kiedy musza sie rozstac i zyja w 2 roznych krajach?

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Powiem Ci na przykładzie mojego ex, widzi dziecko zgodnie z nastrojem matki przez komunikator. Odwiedza dziecko w zależności od możliwości 3,4 razy w roku co kilka dni, sądzi się w sprawie wys alimentów generalnie jedno wielkie bagno i nerwowa. Teraz  zakłada że po wyroku przestanie widywać dziecko. Będzie Cię stać latać do córki na odwiedziny kilka razy w roku? Wystarczy Ci taki kontakt z dzieckiem?

10

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Hcet napisał/a:

Szczerze mowia liczylem bardziej na jakies komentarze, co ludzie robia z dzieckiem kiedy musza sie rozstac i zyja w 2 roznych krajach?

Nie rozumiem do końca Twoich intencji.
Przecież nie jest powiedziane, że do końca życia będziesz w Szwajcarii wegetował.
Skoro w Polsce dopracowałeś się jakiegoś stanowiska, to w innym kraju jest to również możliwe.
Więc kwestia lepszych zarobków i poprawienia jakości i standardu Twojego życia jest jak najbardziej możliwe.

Dlaczego zamykasz się w kręgu wyłącznie tych dwóch rozwiązań - pozostanie w Szwajcarii i klepanie biedy, albo powrót do Polski i rezygnacja z kontaktów z córką ?

11

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
terazszczesliwa napisał/a:

Powiem Ci na przykładzie mojego ex, widzi dziecko zgodnie z nastrojem matki przez komunikator. Odwiedza dziecko w zależności od możliwości 3,4 razy w roku co kilka dni, sądzi się w sprawie wys alimentów generalnie jedno wielkie bagno i nerwowa. Teraz  zakłada że po wyroku przestanie widywać dziecko. Będzie Cię stać latać do córki na odwiedziny kilka razy w roku? Wystarczy Ci taki kontakt z dzieckiem?

Nie, nie wystarczy mi to, i perspektywa widywania dziecka kilka razy do roku - brzmi przerazajaco.  sad sad  sad Ech... Ta sama sytuacja jak byli bysmy w PL - w jednym miescie, byla by o niebo lzejsza, chociaz i tak trudna i dramatyczna...

12

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
IsaBella77 napisał/a:

Nie rozumiem do końca Twoich intencji.
Przecież nie jest powiedziane, że do końca życia będziesz w Szwajcarii wegetował.
Skoro w Polsce dopracowałeś się jakiegoś stanowiska, to w innym kraju jest to również możliwe.
Więc kwestia lepszych zarobków i poprawienia jakości i standardu Twojego życia jest jak najbardziej możliwe.

Dlaczego zamykasz się w kręgu wyłącznie tych dwóch rozwiązań - pozostanie w Szwajcarii i klepanie biedy, albo powrót do Polski i rezygnacja z kontaktów z córką ?

Masz racje IsaBella77, ale:
bariera jezykowa robi swoje i jest tu bardzo bardzo maly rynek pracy. Po tym jak wygladalo szukanie pracy przez ostatnie pol roku - mysle ze moze, jesli bardzo ostro zabiore sie do nauki jezyka, to moze (moze) za 2-3 lata, zblize sie do  3/4 tego poziomu ktorym moglbym zajmpwac sie w PL. Poza tym mowiac zupelnie szczerze - temat mna tak tapnal psychicznie, ze nie wiem po prostu nie wiem czy dam rade tutaj, bez wieloletnich przyjaciol - pozbierac sie psychicznie. Jedyne co mnie na razie trzyma to to, ze po prostu cala sytuacja nie miesci mi sie jeszcze w glowie.

IsaBella77 napisał/a:

Dlaczego zamykasz się w kręgu wyłącznie tych dwóch rozwiązań - pozostanie w Szwajcarii i klepanie biedy, albo powrót do Polski i rezygnacja z kontaktów z córką ?

Nie zamykam sie, ale po prostu nie mam pomyslow na alternatywe? Wlasnie w tym aspekcie szukam pomocy, rady i komentarzy? Moze sa jeszcze jakies inne opcje? IsaBella77 - mialas cos konkretnego na mysli?

13 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2018-10-22 13:54:25)

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Hcet napisał/a:
terazszczesliwa napisał/a:

Powiem Ci na przykładzie mojego ex, widzi dziecko zgodnie z nastrojem matki przez komunikator. Odwiedza dziecko w zależności od możliwości 3,4 razy w roku co kilka dni, sądzi się w sprawie wys alimentów generalnie jedno wielkie bagno i nerwowa. Teraz  zakłada że po wyroku przestanie widywać dziecko. Będzie Cię stać latać do córki na odwiedziny kilka razy w roku? Wystarczy Ci taki kontakt z dzieckiem?

Nie, nie wystarczy mi to, i perspektywa widywania dziecka kilka razy do roku - brzmi przerazajaco.  sad sad  sad Ech... Ta sama sytuacja jak byli bysmy w PL - w jednym miescie, byla by o niebo lzejsza, chociaz i tak trudna i dramatyczna...

W sumie nie bardzo rozumiem, jak można pomylić się co do tego, czy ma się córkę czy syna, zwłaszcza gdy ma sie jedno, ukochane dziecko, ale niech tam.. Może jesteś zestresowany.

Tutaj nie ma "złotego  środka", cokolwiek zrobisz, zawsze coś będzie nie tak. Po powrocie do Polski będziesz blisko przyjaciół, ale daleko od córki. Gdy zostaniesz w Szawajcarii, przyjaciele bedą daleko, ale dziecko bliżej. Córka jest maleńka i kiedy stracicie kontakt, to zerwana więź moze się już nigdy nie odbudować. Wyobrażam sobie, jak musisz być rozdarty i skołowany, ale ja na twoim miejscu zostalabym w Szwajcarii. Największe "frycowe" za pobyt już zapłaciłeś, teraz może być tylko lepiej. Reagujesz jak prawie  wszyscy, którzy zostają sami za granicą. Pierwszy odruch, to powrót do kraju, na stare smieci, gdzie czuli się dobrze i u siebie. Masz pewnie wrażenie, że to wypełni ci pustkę po stracie żony i rodziny. Tylko tak nie jest; w Polsce też będziesz sam, do tego będziesz tęsknił za córką. Przyjaciele i bardziej prestiżowa praca ma ci to wynagrodzić? Nie sądzę. Wytrzymaj stres i zostań w Szwajcarii, emocje po rozstaniu z żona są niezbyt dobrym doradcą, przynajmniej na początku. Poczekaj jakiś czas, pozwól się poukładać sprawom, a potem zdecydujesz.

14

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Salomonka napisał/a:

Tylko tak nie jest; w Polsce też będziesz sam, do tego będziesz tęsknił za córką. Przyjaciele i bardziej prestiżowa praca ma ci to wynagrodzić? Nie sądzę. Wytrzymaj stres i zostań w Szwajcarii, emocje po rozstaniu z żona są niezbyt dobrym doradcą, przynajmniej na początku. Poczekaj jakiś czas, pozwól się poukładać sprawom, a potem zdecydujesz.

Gdyby chodzilo tylko o prace to zgoda. Ale jesli bedzie tak bardzo zle... to chcialbym miec szanse zeby ulozyc sobie zycie na nowo, bez kobiety ktora kocham. Tutaj - na pewno bedzie to nie porownywalnie trudniejsze, lub wrecz nie mozliwe... Ale zgadzam sei z tym co napisalas wczesniej..  I moze faktycznie to kwestia zacisniecia zebow teraz, i zobaczenia gdzie bede za pol roku, moze rok. Eeeech...

15

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Hcet napisał/a:

Gdyby chodzilo tylko o prace to zgoda. Ale jesli bedzie tak bardzo zle... to chcialbym miec szanse zeby ulozyc sobie zycie na nowo, bez kobiety ktora kocham. Tutaj - na pewno bedzie to nie porownywalnie trudniejsze, lub wrecz nie mozliwe... Ale zgadzam sei z tym co napisalas wczesniej..  I moze faktycznie to kwestia zacisniecia zebow teraz, i zobaczenia gdzie bede za pol roku, moze rok. Eeeech...

Dlaczego w Szwajcarii czujesz się bez szans na ułożenie sobie życia?

16

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Salomonka napisał/a:

Dlaczego w Szwajcarii czujesz się bez szans na ułożenie sobie życia?

Szczerze mowiac, to na razie jestem zbyt rozbity psychicznie zeby wchodzic w szczegoly i zastanawiac sie, jak bede budowac nowy Dom, kiedy stary wlasnie jest wlasnie na moich oczach otaczany plotem i drutem kolczastym, ja jestem jeszcze w srodku, widze przez okna moja rodzine, ale widze tez ze w moim kierunku juz idzie ochrona (mamy ochrone), z nastawieniem bym znalaz sie po wlasciwej stronie plotu...  To dobre pytanie Salomonko, przepraszam ze nie dopowiadam

17 Ostatnio edytowany przez Hcet (2018-10-22 16:47:04)

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Tak off topic - zastanawiam sie, jak czesto jest tak, ze kobieta ktora ma male dziecko, w zwiazku ktory sukcesywnie sie psuje od kiku lat (rutyna, coraz mniej emocji i ciepla), pokazuje mezowi od razu czerwona kartke i chce rozwodu, bez nawet ostatniej proby naprawienia tego? Zakladajac ze maz nie pije, nie bije, kocha ja (choc zdecydowanie za malo to okazuje), nie ma kochanek na boku,  nie kloci sie z nia prawie wogole, opiekuje sie dzieckiem (ok 60-70% wszystkich rzeczy przy dziecku) i widac ze jest bardzo zaangazowany w relacje z nim, jest malo aktywny w urzadzaniu mieszkania, wieszaniu szafek itd,  malo zarabia, w przynajmniej 1/3 sytacji - nie pozmywa nie upierze, plus przestal o siebie dbac jakis czas temu co niestety widac.

Tj czy kumulacja tego wszystkiego u kobiety dosc zdecydowanej, i widacej ze nie jest szczesliwa (i moze nawet nie widzi szans na to by byla) = wystarczy, by powiedziala "sorry Stary, bylo pieknie, ale chce sie rozwiesc?" -wczesniej traktowala by go jak by smierdzial na 1,5metra i nie dala zadnej szansy na probe odbidowania tego np ze specjalista?  Sygalow alarmowych bylo sporo. Nie przecze, teraz jak moge na to spojerzec z dystansu.  Tj. ze nie wspieram jej dostatecznie w czynnosciach codziennych, nie wykazuje inicjatywy, nie dbam o siebie... Ale to byly raczej uwagi, rczasami mini klotnia. Raz wieksza klotnia - ale o drobiazg (choc wpisujacy sie w calosc).

Ale nadal sie zastanawiam czy czesto w takich sytuacjach kobieta od razu przechodzi do rozwodu? sad

18

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Hcet napisał/a:

Tak off topic - zastanawiam sie, jak czesto jest tak, ze kobieta ktora ma male dziecko, w zwiazku ktory sukcesywnie sie psuje od kiku lat (rutyna, coraz mniej emocji i ciepla), pokazuje mezowi od razu czerwona kartke i chce rozwodu, bez nawet ostatniej proby naprawienia tego? Zakladajac ze maz nie pije, nie bije, kocha ja (choc zdecydowanie za malo to okazuje), nie ma kochanek na boku,  nie kloci sie z nia prawie wogole, opiekuje sie dzieckiem (ok 60-70% wszystkich rzeczy przy dziecku) i widac ze jest bardzo zaangazowany w relacje z nim, jest malo aktywny w urzadzaniu mieszkania, wieszaniu szafek itd,  malo zarabia, w przynajmniej 1/3 sytacji - nie pozmywa nie upierze, plus przestal o siebie dbac jakis czas temu co niestety widac.

Tj czy kumulacja tego wszystkiego u kobiety dosc zdecydowanej, i widacej ze nie jest szczesliwa (i moze nawet nie widzi szans na to by byla) = wystarczy, by powiedziala "sorry Stary, bylo pieknie, ale chce sie rozwiesc?" -wczesniej traktowala by go jak by smierdzial na 1,5metra i nie dala zadnej szansy na probe odbidowania tego np ze specjalista?  Sygalow alarmowych bylo sporo. Nie przecze, teraz jak moge na to spojerzec z dystansu.  Tj. ze nie wspieram jej dostatecznie w czynnosciach codziennych, nie wykazuje inicjatywy, nie dbam o siebie... Ale to byly raczej uwagi, rczasami mini klotnia. Raz wieksza klotnia - ale o drobiazg (choc wpisujacy sie w calosc).

Ale nadal sie zastanawiam czy czesto w takich sytuacjach kobieta od razu przechodzi do rozwodu? sad

Większość kobiet kocha za całokształt. Tzn również za wygląd, zdrowie, karierę, pieniądze etc. Jeśli któregoś zabraknie... Cóż.

Wyjechałeś, teraz to ona ma pozycję i kasę a Tyna tle innych samców jesteś dla niej słabą sztuką. Do ostrzału. Wiesz, hipergamia. Moim zdaniem powinieneś olać dziecko i żyć dla siebie. Żona już i tak nauczy je gardzić Tobą.

19

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Ferreus somnus napisał/a:

Większość kobiet kocha za całokształt. Tzn również za wygląd, zdrowie, karierę, pieniądze etc. Jeśli któregoś zabraknie... Cóż.

Wyjechałeś, teraz to ona ma pozycję i kasę a Tyna tle innych samców jesteś dla niej słabą sztuką. Do ostrzału. Wiesz, hipergamia. Moim zdaniem powinieneś olać dziecko i żyć dla siebie. Żona już i tak nauczy je gardzić Tobą.


To prawda - kazdypewnie kocha za caloksztalt, w tym tez za to na ile mozna na Tobie polegac, jak sie starasz, jak bardzo kogos doceniasz. W kazdym z tych obszarow - po przeprowadzce, az do momentu znaleznienia pracy mocno, mocno "spadlem". I moze faktycznie na tle innych samcow - jestem poki co slaba sztuka. Ale Piep$#e to - bede o nia walczyc do konca, poki to mozliwe. Nie bede jej wlazic na glowe kiedy tego nie bedzie chciala, ale jestem zdecydowany walczyc. Co do dziecka - nie wyobrazam sobie olania go. Chyba serio trzeba bedzie zacisnac zeby i zobaczyc co bedzie dalej...

Mowisz ze zona nauczy dziecko gardzic mna - mam nadzieje ze nie. Oboje jestesmy z robitych rodzin, oboje na sobie mielismy okazje testowac rodzicow nastawiajacych przeciwko drugiemu. Mam nadzieje, ze oboje mamy z tego nauke.

Eech...

20

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Hcet napisał/a:

Tak off topic - zastanawiam sie, jak czesto jest tak, ze kobieta ktora ma male dziecko, w zwiazku ktory sukcesywnie sie psuje od kiku lat (rutyna, coraz mniej emocji i ciepla), pokazuje mezowi od razu czerwona kartke i chce rozwodu, bez nawet ostatniej proby naprawienia tego? Zakladajac ze maz nie pije, nie bije, kocha ja (choc zdecydowanie za malo to okazuje), nie ma kochanek na boku,  nie kloci sie z nia prawie wogole, opiekuje sie dzieckiem (ok 60-70% wszystkich rzeczy przy dziecku) i widac ze jest (......)

Ale nadal sie zastanawiam czy czesto w takich sytuacjach kobieta od razu przechodzi do rozwodu? sad

Nie, nie każda kobieta przechodzi od razu do rozwodu.

Umiesz okreslić moment, w którym się "rozjechaliscie"?  Co było przyczyną, że przestaliscie odbierać na tych samych falach? Jak twoja żona argumentuje chęć rozwiedzenia się z tobą? Szczerze, tylko wtedy możesz liczyc na konstruktywną pomoc.

21

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Salomonka napisał/a:

Nie, nie każda kobieta przechodzi od razu do rozwodu.

Umiesz okreslić moment, w którym się "rozjechaliscie"?  Co było przyczyną, że przestaliscie odbierać na tych samych falach? Jak twoja żona argumentuje chęć rozwiedzenia się z tobą? Szczerze, tylko wtedy możesz liczyc na konstruktywną pomoc.

Czesciowo umiem. Argumentacje zony przedstawie tylkoczesciowo, bo czesc rozmowy jeszcze przed nami. Argujentacja -

Kiedy sie rozjechalismy?  jakies 3 lata temu. Ja zstracilem prace, i nagle wyladowalismy w domu razem (ona na macierzynskim). Ja w totalnej depresji i tylko komputer szukanie pracy i komputer zabawa zeby doreagowac. Zero wyjsc, aktrywnosci, zycia towarzyskiego. Totalny dol.  Pzy wlasnym malutkim dziecku robilem tyle tylko co kawmienie i kapiele, a jakies spacery, inicjatywa do zycia itd - wogole. Tylko patrxzylem jak kasa na koncie powoli wyczerpuje sie i niedlugo bedziemy mieli powazne problemy finansowe.  pokazalem sie z najgorszej mozliwej strony (co z tego ze bylem w dolku), i to gdzies zostalo. Po drodze wyszlo ze wogole jak jestesmy ze soba dluzej (np. wakacje) - i tylko ze soba, to dramatycznie potrzebujemy towarzystwa innych osob. Inaczej - rozczarowujemy sie nawzajem. Rutyna? Oboje oczekujemy od drugiejosoby czego, czego nie dostajemy? Po drodze zlapalem kontuzje, i jakos nie moglem jej zaleczyc, wiec przestalem sie ruszac. Poczucie zalienowania poglebialo sie, jej tolerancja spadala.  Rzeczy ktor wczesniej uchodzily mi na sucho (nie puscil prania, nie posprzatal, niepozmywal i czekal az ja pozmywam) - przestaly uchodzic na sucho. Z uwagi na chorobe (mniejsza o to co to), troche krepowalem sie do niej przytulac, podrywac ja itd, i mja inicjatywa mocno, mocno w tym obszarze spadla. nie wiem czy to bylo bardzo wazne, czy to pikus. Nie wiem czy to ja pierwszy ograniczylem czulosci czzy ona, ale chyba ja. Pojawila sie opcja przeprwazki. Oboje wierzylismy (o tym rozmawialismty pare dni temu)- ze zmiana otoczenia - pomoze nam ozywic to co jest, i co nie przynosi nam juz radosci. Przy przeprowadzce - ja glownie skupialem sie na konczeniu sojej starej pracy i szukaniu nowej + praca fizyczna przy przeprowadzce. ale cala inicjatywa dot. przeprowadzki - zostala po jej stronie. Szukanie mieszkan, ocena, symulacje koztow zycia itd. Ja wyszedlem sobie z zalozenia, ze skoro jej firma jej w tym pomaga, wynajmujac ekspertow tych dziedzin, to co ja bede sie w to jakos mocniej angazowac. Glupie. Bardzo zaluje. W efekcie, ona nagle poczula wielka odpowiedzialnosc za cala nasza trojke. Kiedy budzet sie nie spinal, to ona pierwszy raz czula presje - o kurcze - co my zrobimy (nawet jesli przy tym staralem sie pomoc). W ramach przeprowadzki - wiele drobnych prac, lampki, baterie w lazience, obrazki itd - kompelrnie zostaielerm jej, zadowalajac sie skreceniem kilku mebli na krzyz. W miedzy czasie opiekujac sie mocnoc corcia, jesli nie posiecalem czasu jej, to znow siedzialem przy kompie i szukalem pracy (i czasem choc rzadko - gralem). Jak okazalo sie ze cienko przedizemy finansow, to siedzialem jeszcze dluzej i mocniej. rozmow nie bylo duzo, depresja narastala. W koncu znalazlem taka sobie prace, ale powiedziala ze - miala dosc kolejnego wylewania frustracji zwiazanych z tym, ze nic innego nie mozna znalec, a przerzucanie palet (w przenosni) - nie jest specjalnie ambitne, ani rozwijajace. I odczula jak bym to jej zarzucal ze to przez nia tu przjyechalismy i ze przez nia teraz jestem w czarnej D. Ja bardzo uwazalem by NIGDY nawet nie zbliuzyc sie do takiego okreslenia czy podtekstu, zwlaszcza ze decyzje podjelismy oboje. ale rozumeim ze tyle frustracji mogla wziac do siebie. Wkuralo ja tez to, ze moglbym w domu wiecej zmywac, sprzatac itd. i wogole wykazywac wiecej inicjatywy. Potem nagle wszystko zaczelo byc zle. Ja coraz bardziej angazowalem sie w prace domowe, i momo to, coraz wiecej rzeczy ja wkurzalo. Tolerancja spadla bardzo nisko. Czasami nawet z calkiem usmiechnietej potrafila w sekunde trzasnac w stol., czyms co umknelo mi podczas sprzatania. Potem po w sumie blahej klotni, dot. mojej wagi i zarcia byle czego - poiedziala ze ma juz dosc i jej to nie obchodzi. Potem z dnia na dzien zrobil sie dramat ktory trwal kilka tygodni az sie odwazylem zapytac. Wtedy uslyszalem prawde, ze nie jest juz szczesliwa.

22

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Hcet napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Nie, nie każda kobieta przechodzi od razu do rozwodu.

Umiesz okreslić moment, w którym się "rozjechaliscie"?  Co było przyczyną, że przestaliscie odbierać na tych samych falach? Jak twoja żona argumentuje chęć rozwiedzenia się z tobą? Szczerze, tylko wtedy możesz liczyc na konstruktywną pomoc.

Czesciowo umiem. Argumentacje zony przedstawie tylkoczesciowo, bo czesc rozmowy jeszcze przed nami. Argujentacja -

Kiedy sie rozjechalismy?  jakies 3 lata temu. Ja zstracilem prace, i nagle wyladowalismy w domu razem (ona na macierzynskim). Ja w totalnej depresji i tylko komputer szukanie pracy i komputer zabawa zeby doreagowac. Zero wyjsc, aktrywnosci, zycia towarzyskiego. Totalny dol.  Pzy wlasnym malutkim dziecku robilem tyle tylko co kawmienie i kapiele, a jakies spacery, inicjatywa do zycia itd - wogole. Tylko patrxzylem jak kasa na koncie powoli wyczerpuje sie i niedlugo bedziemy mieli powazne problemy finansowe.  pokazalem sie z najgorszej mozliwej strony (co z tego ze bylem w dolku), i to gdzies zostalo. Po drodze wyszlo ze wogole jak jestesmy ze soba dluzej (np. wakacje) - i tylko ze soba, to dramatycznie potrzebujemy towarzystwa innych osob. Inaczej - rozczarowujemy sie nawzajem. Rutyna? Oboje oczekujemy od drugiejosoby czego, czego nie dostajemy? Po drodze zlapalem kontuzje, i jakos nie moglem jej zaleczyc, wiec przestalem sie ruszac. Poczucie zalienowania poglebialo sie, jej tolerancja spadala.  Rzeczy ktor wczesniej uchodzily mi na sucho (nie puscil prania, nie posprzatal, niepozmywal i czekal az ja pozmywam) - przestaly uchodzic na sucho. Z uwagi na chorobe (mniejsza o to co to), troche krepowalem sie do niej przytulac, podrywac ja itd, i mja inicjatywa mocno, mocno w tym obszarze spadla. nie wiem czy to bylo bardzo wazne, czy to pikus. Nie wiem czy to ja pierwszy ograniczylem czulosci czzy ona, ale chyba ja. Pojawila sie opcja przeprwazki. Oboje wierzylismy (o tym rozmawialismty pare dni temu)- ze zmiana otoczenia - pomoze nam ozywic to co jest, i co nie przynosi nam juz radosci. Przy przeprowadzce - ja glownie skupialem sie na konczeniu sojej starej pracy i szukaniu nowej + praca fizyczna przy przeprowadzce. ale cala inicjatywa dot. przeprowadzki - zostala po jej stronie. Szukanie mieszkan, ocena, symulacje koztow zycia itd. Ja wyszedlem sobie z zalozenia, ze skoro jej firma jej w tym pomaga, wynajmujac ekspertow tych dziedzin, to co ja bede sie w to jakos mocniej angazowac. Glupie. Bardzo zaluje. W efekcie, ona nagle poczula wielka odpowiedzialnosc za cala nasza trojke. Kiedy budzet sie nie spinal, to ona pierwszy raz czula presje - o kurcze - co my zrobimy (nawet jesli przy tym staralem sie pomoc). W ramach przeprowadzki - wiele drobnych prac, lampki, baterie w lazience, obrazki itd - kompelrnie zostaielerm jej, zadowalajac sie skreceniem kilku mebli na krzyz. W miedzy czasie opiekujac sie mocnoc corcia, jesli nie posiecalem czasu jej, to znow siedzialem przy kompie i szukalem pracy (i czasem choc rzadko - gralem). Jak okazalo sie ze cienko przedizemy finansow, to siedzialem jeszcze dluzej i mocniej. rozmow nie bylo duzo, depresja narastala. W koncu znalazlem taka sobie prace, ale powiedziala ze - miala dosc kolejnego wylewania frustracji zwiazanych z tym, ze nic innego nie mozna znalec, a przerzucanie palet (w przenosni) - nie jest specjalnie ambitne, ani rozwijajace. I odczula jak bym to jej zarzucal ze to przez nia tu przjyechalismy i ze przez nia teraz jestem w czarnej D. Ja bardzo uwazalem by NIGDY nawet nie zbliuzyc sie do takiego okreslenia czy podtekstu, zwlaszcza ze decyzje podjelismy oboje. ale rozumeim ze tyle frustracji mogla wziac do siebie. Wkuralo ja tez to, ze moglbym w domu wiecej zmywac, sprzatac itd. i wogole wykazywac wiecej inicjatywy. Potem nagle wszystko zaczelo byc zle. Ja coraz bardziej angazowalem sie w prace domowe, i momo to, coraz wiecej rzeczy ja wkurzalo. Tolerancja spadla bardzo nisko. Czasami nawet z calkiem usmiechnietej potrafila w sekunde trzasnac w stol., czyms co umknelo mi podczas sprzatania. Potem po w sumie blahej klotni, dot. mojej wagi i zarcia byle czego - poiedziala ze ma juz dosc i jej to nie obchodzi. Potem z dnia na dzien zrobil sie dramat ktory trwal kilka tygodni az sie odwazylem zapytac. Wtedy uslyszalem prawde, ze nie jest juz szczesliwa.

Każdy łańcuch jest tylko na tyle mocny, jak jego najsłabsze ogniwo.  U was problemy pojawiły  się szybko, własciwie od razu, gdy zaczęły się schody w życiu. Dokąd było stabilnie, była kasa, było też w miare dobrze. Gdy trzeba było się zmierzyc z trudnościami, tak naprawdę nie potrafiliscie tego. Nie obwiniam w tym momencie ani jej ani ciebie, zwyczajnie zawaliliscie oboje. Tylko czy tak być powinno?
Ja nie lubię się spowiadać na tym forum bo to tylko pożywka dla ludzi, którzy chcą ci dokopać, dla ciebie zrobię wyjątek, doceń to smile  Przytoczę ci jeden fragment mojego życia;

Byłam w zwiazku z kimś, kto był wyobrażeniem marzeń wielu kobiet smile Przystojny, wyksztalcony, pewny siebie, ale gentelman, pracujacy w amerykańskiej firmie, wakacje co roku spedzalismy w USA smile Kalifornia, słonce, plaża, Los Angeles, san Francisko, albo Floryda smile Miami Beach. Wydawało mi się, ze jestem w raju:) Nawet nie widzialam ja głupia, że tak naprawdę facet mnie wykorzystuje i to nie chodziło tylko o łóżko smile Dobrze mu było pokazywać się z dojrzałą, ale ładną, zadbaną kobietą, ( w jego środowisku pokazywanie się z wciąż nową, młodą i głupiutka panienką było raczej źle postrzegane). Przy okazji realizowal swoje prywatne cele, do ktorych po mistrzowsku mnie wykorzystywał.

Dodatkowo zdradzał na prawo i lewo, ale co tam:)

I do meritum smile

W końcu się rozstalismy, bo życie w trójkacie, czworokącie i innym wielokącie, to nie moja bajka smile Po rozstaniu z nim bylam wrakiem czlowieka. Minęło kilka lat... Ja się odnalazłam znakomicie w Niemczech. Mam świetna pracę, jestem szczęsliwa. Moj obecny partner (Niemiec), to zaprzeczenie mojego byłego; Spokojny, lekko łysiejacy w okularach, patrzący na mnie jakbym była najcenniejszym obrazem w Luwrze, starający się każdego dnia przekonac mnie, że jestem dla niego najważniejsza na świecie.

A mój były? Nie interesuję sie nim zbytnio, ale czasem dochodzą mnie jakies słuchy smile Został zwolniony z amerykanskiej koropracji, pracy nie może znaleźć, z ostatnią swoją "gwiazdą" , otworzyli ostanio bar chiński, gdzies na peryferiach Warszawy. Czasem pisze do mnie jakies krótkie pozdrowienia, ale nie odpowiadam na e-maile.

Po co ci to opowiedziałam? Domyśl się smile

23

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Salomonka napisał/a:

Po co ci to opowiedziałam? Domyśl się smile

Dziekuje - doceniam. smile Rozumiem tez przekaz... Ale w tym wszystkim jest jeszcze dziecko.. sad Co wyjatkowo komplikuje sprawe... Zwlaszcza ze kocham je nawet mocniej niz zone.

24

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Hcet napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Po co ci to opowiedziałam? Domyśl się smile

Dziekuje - doceniam. smile Rozumiem tez przekaz... Ale w tym wszystkim jest jeszcze dziecko.. sad Co wyjatkowo komplikuje sprawe... Zwlaszcza ze kocham je nawet mocniej niz zone.

Dziecka nikt ci nie zabiera, ono było, jest i będzie. Teraz pomysl o sobie i nie wyjeżdzaj do Polski. Bądź blisko przy małej.. Wytrzymaj stres.

25 Ostatnio edytowany przez Hcet (2018-10-23 09:42:27)

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Salomonka napisał/a:

Dziecka nikt ci nie zabiera, ono było, jest i będzie. Teraz pomysl o sobie i nie wyjeżdzaj do Polski. Bądź blisko przy małej.. Wytrzymaj stres.

Pomyslec o sobie - to znaczy wyjechac. Ja na razie mysle o malej, nie o sobie. Dzieki za wsparcie, bede sie starac wytrzymac, chociaz to dopiero poczatek drogi, a juz jestem 7 kg lzejszy w ciagu niecalych 2 tygodni (chociaz mam z czego tracic), i przez brak snu, czuje sie jak zombie, a jasny umysl tak teraz potrzebny jest... niewiadomo gdzie. hmm  I jak tylko pomysle o nawet najbardziej optymistycznym scenariuszu jak to moze sie skonczyc, to mam ochote bic glowa w mur.

Nie rozumiem tez, czemu - chociaz to nie ja klade papier, nie mam kochanki, nie pije, nie bije, nie kradne, nie zabraniam jej ruszac sie z domu itd - to chociaz nic sie nie wydarzylo, to prawie kazde moje slowo, czy zachowanie - wywoluje w zonie wrecz agresje.  Na kazdym kroku, miesza mnie z blotem, ignoruje, traktuje z pogarda. Kurcze - czemu? Nie potrafi sobie inaczej poradzic z ta sytuacja? Tj. mam wrazenie, ze ona chce jak najszybciej spuscic za mna wode i miec to juz z glowy - a najwazniejsza (przynajmniej na tym etapie) rozmowa jeszcze przed nami i odbedie sie w ciagu kilku dni. Moze ona rozladuje troche napiecie po obu stronach, nawet jesli pewnie nic nie zmieni.

26

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

A może stuka się z kimś na boku, wziąłeś to w ogóle pod uwagę??
Natomiast co do Ciebie, po co w ogóle wchodzisz z nią w jakiekolwiek dyskusje/rozmowy??? Aż taką przyjemność sprawia Ci mieszanie z błotem??

27 Ostatnio edytowany przez Hcet (2018-10-23 14:18:19)

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
assassin napisał/a:

A może stuka się z kimś na boku, wziąłeś to w ogóle pod uwagę??
Natomiast co do Ciebie, po co w ogóle wchodzisz z nią w jakiekolwiek dyskusje/rozmowy??? Aż taką przyjemność sprawia Ci mieszanie z błotem??

Moze. Tego nie wiem. To piekna kobieta, bardzo zdecydowana, przebojowa, inteligentna, wyjatowo zaradna, wiec szczerze mowiac, jesli miala by ochote zagiac parol na jakiegos faceta - to mysle ze przy znacznej czesci facetow wystarczylo by ze skinie palcem. Jesli jest tak jak mowisz - to duzo zmienia? Bo moze w tym ukladie to duzo zmienia, a ja jeszcze po prostu tego nie widze.  Mysle ze nawet jelsi taka sytuacja miala by miejsce to spotyka sie z kims raptem od 3-5 miesiecy i jest to zupelnie nowa, nieznana wczesniej osoba. Pytanie czy to wystarczy by zawinac cale poprzednie zycie? hmm

W rozmowy wchodze - bo chcemy oboje ustalic co dalej. A mieszanie z blotem pojawilo sie pare miesiecy wczesniej i narastalo. Ja nie jestem wybuchowa osoba, a przy niej jesli zdarzalo mi sie (moze w sumie 5 razy w ciagu dekady) - to i tak potem ja zwykle przepraszalem - za to co bylo po mojej stronie i za to co bylo po jej. Glupie? Moze. Teraz to bez znaczenia.

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Wszystko to jakieś dziwne, Szwajcaria ma jeden z najniższych wskaźników bezrobocia i dotyczy on głównie kobiet.
Nie wiem jakie masz wykształcenie, ale zatrudnienie na niższych stanowiskach nie stanowi problemu. Znajomość języków jest powszechna, zwłaszcza w dużych miastach. Nie wiem, czy masz pobyt zalegalizowany i szukasz poprzez biura pośrednictwa......
Mogę tylko poradzić, chłopie ogarnij się ......bo wydaje się, że żona ma rację. Ucz się niemieckiego, idź do pracy zgodnej z wykształceniem, pokaż co potrafisz (jeśli coś potrafisz) i ......awansuj od najniższego stanowiska. Pół roku to nic,  asymilacja trwa zwykle kilka lat. Zwłaszcza ja startujesz od zera.

Wiem co piszę, bo pracowałem i w Niemczech i Szwajcarii.

29

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Ma jden z najnizszych wskaznikow bezrobocia, bo bardo trudno uzyskac tam pozwolenie na prace. Bez jezyka lokalnego jest wyjatkowo trudno cos znalezc - wiem co mowie. Znajomosc jezyka jest w miare czesta ale firmy i tak wymagaja niemieckiego. Pobyt mam zalegalizowany i legalnie obecnie pracuje. Doklanie robie to co mowisz - czyli start od zera. Sek w tym, ze moge nie miec czasu a postepy w karierze i nauke jezyka, przynajmniej razem z rodzina.

30

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Dramatyzujesz trochę ... mnóstwo osób ma rodzinę, pracę na pełny etat, a dodatkowo potrafią wcisnąć do swojego życia jeszcze zainteresowania, hobby, wolontariat, dodatkową pracę, naukę, szkolenia.

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Hcet napisał/a:

Ma jden z najnizszych wskaznikow bezrobocia, bo bardo trudno uzyskac tam pozwolenie na prace. Bez jezyka lokalnego jest wyjatkowo trudno cos znalezc - wiem co mowie. Znajomosc jezyka jest w miare czesta ale firmy i tak wymagaja niemieckiego. Pobyt mam zalegalizowany i legalnie obecnie pracuje. Doklanie robie to co mowisz - czyli start od zera. Sek w tym, ze moge nie miec czasu a postepy w karierze i nauke jezyka, przynajmniej razem z rodzina.

Bez jaj, obywatele UE (poza BG, RO, HR) mogą pracować bez zezwoleń. Wymagane jest zezwolenie na pobyt ponad 3 miesiące. Jak żona ma pracę, macie wynajęte mieszkanie to zezwolenie masz z automatu smile

Problemem jest czy masz jakś zawód, umiejętności. Bo jak nie, to pozostaje prosta praca fizyczna.

32

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Hcet, wydaje mi się że wyczerpałeś jej cierpliwość do siebie, zabrakło jej partnerstwa.
Jak Ty sobie to wyobrażałeś, piszesz że straciłeś pracę i siedziałeś razem z nią w domu i co robiłeś -grałeś, dla mnie to już świadczy o tym że uciekasz od problemów w pewne zachowania, a od niej oczekiwałeś że wszystko ogarnie, czyli że będzie Ci matkować. I co to znaczy ze przez problemy zdrowotne przestałeś się ruszać i masz sporą nadwagę. To jest chyba racjonalizacja i usprawiedliwianie swojego lenistwa. Twoja żona widzi to i pewnie martwi sie o Twoje zdrowie, ale co ona może zrobić, pewnie każdą jej uwage w tym temacie traktujesz jak ataki i czepianie się. Odsunęła się emocjonalnie, bo przecież małżenstwo nie polega na tym że ciągniemy za sobą drugą osobę, to jest niemożliwe. Każdy jest kowalem swojego losu wiec nie narzekaj i weź się za siebie. Myślę że jesli zobaczy Twoje starania to bedzie sznsa na naprawę związku. Piszesz, że masz depresję to wymaga leczenia, więc nie zwlekaj. Powodzenia.

33

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
myszak36 napisał/a:

Hcet, wydaje mi się że wyczerpałeś jej cierpliwość do siebie, zabrakło jej partnerstwa.
Jak Ty sobie to wyobrażałeś, piszesz że straciłeś pracę i siedziałeś razem z nią w domu i co robiłeś -grałeś, dla mnie to już świadczy o tym że uciekasz od problemów w pewne zachowania, a od niej oczekiwałeś że wszystko ogarnie, czyli że będzie Ci matkować. I co to znaczy ze przez problemy zdrowotne przestałeś się ruszać i masz sporą nadwagę. To jest chyba racjonalizacja i usprawiedliwianie swojego lenistwa. Twoja żona widzi to i pewnie martwi sie o Twoje zdrowie, ale co ona może zrobić, pewnie każdą jej uwage w tym temacie traktujesz jak ataki i czepianie się. Odsunęła się emocjonalnie, bo przecież małżenstwo nie polega na tym że ciągniemy za sobą drugą osobę, to jest niemożliwe. Każdy jest kowalem swojego losu wiec nie narzekaj i weź się za siebie. Myślę że jesli zobaczy Twoje starania to bedzie sznsa na naprawę związku. Piszesz, że masz depresję to wymaga leczenia, więc nie zwlekaj. Powodzenia.

Hej Myszo - tak, masz duzo racji w tym co piszesz - poza matkowaniem wszystko sie zgadza. Uciekanie od problemow w pewne zachowania, oczekiwanie ze ogarnie dziecko, pewnei spora czesc porzadkow itd, ndwaga i brak ruchu - rowniez pelna zgoda. I tez to ze to racjonalizacja i usprawiedliwienie lenistwa. hmm  Tak - czesc uwg w tym temacie - traktowalem jako atak, ale bo bywaly troche jako atak. Co nie znaczy ze nie miala racji. Ale przy wyjzedzie - juz bylo mocno inaczej i znacznie wiecej rzeczy (opieka nad dzieckiem, spora czesc porzadkow itd) - byly po mojej stronie. choc zgoda ze to bylo z malo.

juz sie wzialem za siebie. Efekty - 8kg zrzucone, dieta, porzadek, wiekszosc opieki nad dzieckiem. Ale nie wiem czy to wystarczy. Szczerze mowiac, po tylku dniach z 1-3 h snu mam problem z logicznym mysleniem, i coraz czesciej zastanawiam sie, czy ta agresja wobec mnie ktora sie pojawia - i tak lodowate traktowanie, nie jest jakos zwiazane z tym, ze ostatnio ma bardzo duzo wyjsc wieczornych ze znajomymi - z ktorych wraca (w dni powszednie) ok. 2-4 nad ranem. Moze dlatego tak pozno bo w ten sposob moze oderwac sie myslami od ciezkiego poblemu jaki mamy? Tak sobie to tlumacze hmm  sad

34

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Jeśli masz problemy ze snem, są na to leki, nie wiem dlaczego ludzie tak boją się iść do lekarza smile ja polecam hydroksyzynę , na poczatek w syropie, sama ja brałam 2 lata temu podczas choroby mojego taty.
Odsunąłeś się od niej też fizycznie, o czym nie piszesz wprost, a to dla kobiety jest bardzo ważne, bo pomimo tego że powinnysmy czuć się piękne i atrakcyjne same dla siebie to jednak często przeglądamy sie w oczach swojego mężczyzny i chcemy tam zobaczyc tę iskre.
Poczekaj popracuj nad sobą, pokaż swoim zachowaniem zmiane smile Bedzie dobrze smile

35

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
myszak36 napisał/a:

Jeśli masz problemy ze snem, są na to leki, nie wiem dlaczego ludzie tak boją się iść do lekarza smile ja polecam hydroksyzynę , na poczatek w syropie, sama ja brałam 2 lata temu podczas choroby mojego taty.
Odsunąłeś się od niej też fizycznie, o czym nie piszesz wprost, a to dla kobiety jest bardzo ważne, bo pomimo tego że powinnysmy czuć się piękne i atrakcyjne same dla siebie to jednak często przeglądamy sie w oczach swojego mężczyzny i chcemy tam zobaczyc tę iskre.
Poczekaj popracuj nad sobą, pokaż swoim zachowaniem zmiane smile Bedzie dobrze smile

W ciagu tygodnia temat powinien sie wyjasnic i bede wiedzial chociaz troche na czym stoje.  Jesli nie wyjasnie sie pomyslnie, to pewnie pomoc lekarska sie przyda, bo nawet jesli w ciagu dnia czuje sie znakomicie jak na tak duza presje psychiczna, brak snu i spadek wagi - to bez pomocy - moge po prostu nie dac rady.

Co do popracowania to myszak36 - to rowneiz sie wyjasni -  czy wogole mamy o czym rozmawiac czy nie.  Bo na razie mam wrazenie, ze nasza glowna rozmowa spowadzi sie do "ja juz zdecydowalam i jesli masz mnie przekonywac do zmiany zdania, to nie chce Cie sluchac. Mozemy porozmawiac o tym JAK sie rozwiesc, ale nie CZY sie rozwiesc". Co nie zmienia faktu, ze nawet jelsi okaze sie, ze nie mamy o cym rozmawiac, to ja i tak bede kontynuowac prace nad soba.

36 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2018-10-24 12:53:33)

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Hcet, jeżeli żona czesto wychodzi na spotkania ze „znajomymi” z których wraca o 2-4 nad ranem , po których obrzuca Ciebie lodowatym spojrzeniem, to raczej nie wychodzi na nie po to żeby oderwać się od problemu który macie, ale raczej po to żeby go „rozwiązać” po swojemu.

Alimenty będziesz musiał płacić w CHF wg szwajcarskich standardów życia ? sad
Może jednak rozwód w Polsce...

37

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Według mnie Twoja żona ma już kogoś nowego, stąd jej kompletny brak chęci naprawy waszego związku i zdecydowanie, aby to zakończyć. Nic na to nie poradzisz, niestety. Spróbuj ułożyć sobie życie jednak tam, by pozostać możliwie blisko z córką. Reszta się z czasem wyklaruje i ustatkuje.

38

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
szeptem napisał/a:

Według mnie Twoja żona ma już kogoś nowego, stąd jej kompletny brak chęci naprawy waszego związku i zdecydowanie, aby to zakończyć. Nic na to nie poradzisz, niestety. Spróbuj ułożyć sobie życie jednak tam, by pozostać możliwie blisko z córką. Reszta się z czasem wyklaruje i ustatkuje.

Wlasnie od jakiegos zyczliwego dostalem calkiem konkretna przesylke i jej zawartosc mna wstrzasnela i mowi mi wiele dlaczego zona sie zachowywala tak a nie inaczej....

39

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

A co było w tej przesyłce?

40

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

No coz.. Kontynuujac temat - juz wiem ze jest ktos trzeci, facet w ktorym moja zona chyba totalnie sie zabujala.  I mam wraenie, ze fakt, ze miedzy nami jest zle (nawet jesli jeszcze sie nie rozwodzimy) tylko powoduje, ze w kazdej mozliwej sytuacji ucieka by spedzac czas z nim.  Nie wie ze ja wiem (zwlaszcza tak duzo), i momentami wymowki i kombinacje zeby sie do niego urwac czy misterne plany sa tak potwornie infantylne i latwe do przejrzenia, ze ogarnia mnie zniechecenie, i obrzydzemie...  Nie widze tego, na razie serio nie widze zeby to mialo sie dobrze skonczyc.

41

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Co do dziecka: mój były rozstał się z żoną, kiedy ich syn miał ok. 5 lat. Nie było dramatów w postaci zdrady, ex jest pracoholikiem i żona tego nie wytrzymała. Parę lat później wyjechała z synem do Niemiec do swojego nowego partnera, chłopak ma teraz 13 lat. Ex ma z nim genialny kontakt, chociaż widzi go w sumie może przez miesiąc w roku (głównie to on jeździł do dziecka) - praktycznie codziennie rozmawiają przez Skype czy inny komunikator, razem grają w gry, starają się wirtualnie spędzać czas na ile jest to możliwe. Co prawda Twoja córka jest o kilka lat młodsza od dziecka exa, kiedy wyjechał razem z matką, ale przy odpowiednim podejściu rodziców da się to poukładać. Najważniejsze, żeby dobro dziecka stało na 1. miejscu niezależnie, w jakich humorach się rozstaniecie i co będzie za tym stało.

42

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Hcet napisał/a:

No coz.. Kontynuujac temat - juz wiem ze jest ktos trzeci, facet w ktorym moja zona chyba totalnie sie zabujala.  I mam wraenie, ze fakt, ze miedzy nami jest zle (nawet jesli jeszcze sie nie rozwodzimy) tylko powoduje, ze w kazdej mozliwej sytuacji ucieka by spedzac czas z nim.  Nie wie ze ja wiem (zwlaszcza tak duzo), i momentami wymowki i kombinacje zeby sie do niego urwac czy misterne plany sa tak potwornie infantylne i latwe do przejrzenia, ze ogarnia mnie zniechecenie, i obrzydzemie...  Nie widze tego, na razie serio nie widze zeby to mialo sie dobrze skonczyc.

Wbrew pozorom masz szczęście w nieszczęściu, teraz już wiesz, że wszystkie pociski jż możesz sobie puścić koło d..y.
Poszukaj w Internecie "zasady 34 kroków" i realizuj skrupulatnie wszystkie punkty bez żadnych odstępstw... Na zamknięcie rozdziału zwanego małżeństwem masz jeszcze czas. W poście powyżej masz przykład z życia, że jak się chce utrzymać relacje z dzieckiem, to nawet odległość nie jest przeszkodą nie do przeskoczenia.

43 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-10-30 13:49:55)

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Mi podczas rozwodu bardzo pomogli  w nieregulaminowy, niedozwolony link  . Kompleksowa pomoc i ludzkie podejście. Polecam

44

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?
Hcet napisał/a:

No coz.. Kontynuujac temat - juz wiem ze jest ktos trzeci, facet w ktorym moja zona chyba totalnie sie zabujala.  I mam wraenie, ze fakt, ze miedzy nami jest zle (nawet jesli jeszcze sie nie rozwodzimy) tylko powoduje, ze w kazdej mozliwej sytuacji ucieka by spedzac czas z nim.  Nie wie ze ja wiem (zwlaszcza tak duzo), i momentami wymowki i kombinacje zeby sie do niego urwac czy misterne plany sa tak potwornie infantylne i latwe do przejrzenia, ze ogarnia mnie zniechecenie, i obrzydzemie...  Nie widze tego, na razie serio nie widze zeby to mialo sie dobrze skonczyc.

To chyba nie może się już dobrze skończyć.
Wiedząc,  że jesteś zdradzany masz szansę na rozwód z winy żony. To z kolei daje możliwość starania się o alimenty na siebie jeżeli twoja sytuacja materialna się pogorszy przez rozwód.
Pogadaj z jakimś prawnikiem.

45

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Autorze, jak skończyła się Twoja historia ?

46

Odp: Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

No właśnie?

Posty [ 46 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwod po przeprowadzce za granice, male dziecko, co robic?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024