Nie gardziłabym tak korepetycjami, znam kogoś kogo główną pracą są korepetycje, głównie matematyka i angielski, braku pieniędzy nie można jej zarzucić. Ma dużo wolnego w wakacje, w święta, jedyny minus to praca popołudniami, wieczorami. Ta osoba od lat ma tak zapełnione grafiki, że raczej nie przyjmuje nowych uczniów.
U nas w mieście za godzinę korków z fizyki facet kasuje 90 zł za osobę. Jego uczniowie bardzo dobrze zdają rozszerzenia. Przygotowuje też do olimpiady. Matematyki też uczy. W tym roku początkiem sierpnia już nie miał wolnych godzin. Fizykę mało kto potrafi tłumaczyć - nawet w klasach, gdzie teoretycznie jest ona rozszerzona, trzeba radzić sobie samemu.
Tych dwóch ludzi, to osoby, które nigdzie się nie ogłaszają. Od lat poczta pantoflowa działa najlepiej.
Mam kilkoro znajomych, które co sobotę jeżdżą do wojewódzkiego miasta oddalonego od nas o ponad godzinę pociągiem i uczą się biologii, chemii do matury, chcą iść na lekarski. Praktycznie cały dzień ich nie ma. Wbrew pozorom trudno znaleźć dobrego nauczyciela, studenci głównie to chcą zarobić a nie nauczyć. Tak myślę.
Tyle są warte korepetycje u DOBREGO nauczyciela. Wiadomo, są też tacy którzy pewnie i 40 zł wezmą. Ale wątpię, że do rozszerzenia dobrze przygotują. Chyba raczej wyciągną kogoś z zagrożeń i tyle.
Autorze, znasz jakieś języki? Chciałbyś nauczyć się czegoś nowego? Jest coś, w czym jesteś dobry? Uważam że teraz jest mnóstwo pracy “dodatkowej”, jednak trzeba coś umieć.
Co stoi na przeszkodzie żebyś Ty nie mógł mieć “biznesu i ludzi, którzy na ciebie tyrają”? Skoro przedsiębiorca wg Ciebie nie ma wysokich umiejętności czegokolwiek? Jakieś umiejętności musiał mieć skoro znalazł takich, którzy będą na niego tyrać. Twoja wypowiedź jest krzywdząca.