Szklany sufit polega na tym, że kobieta, mimo posiadania uprawnień/kwalifikacji/umiejętności jak mężczyzna spotyka się z dyskryminacją w miejscu pracy, czyli właśnie takim "sufitem":
- mniej zarabia niż jej koledzy na podobnym stanowisku,
- nie zostaje zatrudniona/awansowana z uwagi na kwestie związane z płcią (np. obawę pracodawcy, że zajdzie w ciążę),
- nie ma szansy na określone stanowiska.
Mówi się, że ten sufit jest szklany, ponieważ pracodawcy nie mówią wprost o powodach zwolnienia/omijania przy awansie, a pracownice bardzo rzadko zwracają się ze sprawą do sądu.
A szkoda, bo procesy o dyskryminację to procesy z ciężarem winy przerzuconym na oskarżonego - czyli nie pracownik udowadnia, że był dyskryminowany, ale oskarżony, że nie dyskryminował.
Czy spotkałam się ze szklanym sufitem? Niestety tak. Mam uprawnienia barmańskie, które zrobiłam któregoś razu tak dla siebie. Byłam najlepsza na teście teoretycznym i praktycznym, a mimo serwowania tej informacji pracodawcom bezowocnie szukałam pracy w dobrych klubach. Niektóre ogłoszenia są wprost adresowane do mężczyzn, choć zabraniają tego przepisy.